Ostatnie chwile pancernika Bismarck
Pancernik "Otto von Bismarck" rozpoczął służbę 28 sierpnia 1940 r. Jego zadaniem miało być niszczenie żeglugi alianckiej na Atlantyku wraz z dwoma innymi rajderami: "Scharnhorst" i "Gneisenau". Żaden z nich nie mógł wyjść morze w początkach 1941 r., a bliźniaczy pancernik "Tirpitz" nie osiągnął do tego czasu gotowości bojowej. W tej sytuacji "Bismarck'a" (dowódca komandor Ernst Lindemann) skierowano do walki w towarzystwie ciężkiego krążownika "Prinz Eugen".
18 maja 1941 r. oba okręty pod osłoną niszczycieli wypłynęły z portu w Gdyni. 21 maja brytyjskie samoloty rozpoznawcze namierzyły tą flotylle podczas tankowania w fiordzie Hjelte koło Bergen w Norwegii. Następnego dnia, ok. godziny 18.30 "Bismarck" i "Prinz Eugen", już bez eskorty niszczycieli, skierowały się na północ z zamiarem opłynięcia Islandii. Dowódca zespołu, wiceadmirał Gunther Lutjens liczył, że gęsta mgła panująca w tym rejonie umożliwi przedarcie się niepostrzeżenie na Atlantyk, ale już śladem okrętów płynął brytyjski ciężki krążownik "Suffolk". Wkrótce dołączył do niego siostrzany "Norfolk".
Rankiem 24 maja brytyjski zespół pod dowództwem wiceadmirał L.E. Holland'a, składający się m.in. z pancernika "Prince of Wales" i ciężkiego krążownika "Hood", był w trudnej sytuacji. Po nocnych manewrach, znajdował się daleko od niemieckich okrętów. Wiceadm. Holland podjął decyzję o ostrzale z odległości 21 tys. m. Niestety, brytyjskie okręty atakowały czołowo, korzystając tylko z dział dziobowych. Słabo uzbrojony pokład "Hood'a" był narażony na groźne, spadające pionowo pociski z potężnych dział "Bismarck'a". Brytyjczycy, omyłkowo skupili pierwsze salwy na "Prinz Eugenie", co dało "Bismarck'owi" czas na zajęcie pozycji bojowej. Skupił on ogień na "Hoodz'ie". Po kilku salwach pociski z dział "Bismarck'a" przebiły pokład brytyjskiego ciężkiego krążownika, i trafiły w komory amunicyjne. Kadłub "Hood'a" przełamał się na pól, a jedna z wieżyczek wyleciała kilkadziesiąt metrów w górę. Z okrętu uratowało się tylko trzech z tysiąc czterystu dziewiętnastu marynarzy. Dodatkowo "Bismarck" ostrzelał celnie okręt "Prince of Wales". Niestety, jeden z pocisków kal. 355 wystrzelonych z brytyjskiego pancernika, trafiły w zbiornik paliwowy "Bismarck'a", co zmusiło go do zmniejszenia prędkości. Po tych zdarzeniach niemieckie okręty odpłynęły. Wiceadm. Lutjens postanowił kontynuować rejs, jednak pościg kontynuowały dwa brytyjskie krążowniki, a "Bismarck'a" atakowały i raz storpedowały samoloty "Swordfish" z lotniskowca "Victorious". O 18.40 "Bismarck" i "Prince of Wales" odbyły ponownie walkę. Dowódca niemiecki podjął decyzję o odesłaniu "Prinz Eugen'a" na Atlantyk, a sam na pokładzie "Bismarck'a" skierował się do St. Nazaire we Francji, gdzie znajdował się suchy dok, mogący przyjąć tak duży pancernik.
Anglicy zmobilizowali całą Home Fleet, oraz Force H z Gibraltaru. W skład pościgu wchodziły: lotniskowce "Victorious" i "Ark Royal", pancerniki "King George V", "Rodney", "Revenge", "Ramillies", ciężkie krążowniki "Repulse", "Renown", "Sheffield" oraz masę mniejszych jednostek, w tym polski niszczyciel ORP "Piorun" (d-ca komandor porucznik Eugeniusz Pławski). Jednakże 25 maja ok. 3 nad ranem zgubiono ślad "Bismarck'a". Odnalazła go dopiero 26 maja ok. 10.30 załoga latającej łodzi "Catalina". Samoloty "Swordfish" z lotniskowca "Ark Royal" storpedowały okręt około 20.57 trafiając w śródokręcie i urządzenia sterowe. "Bismarck" wytracił prędkość, jednak dalej zmierzał do poru w Breście. Tym czasem okręt wpłynął we mgłę.
O godz. 22.37 odnalazł go OPR "Piorun". Komandor porucznik Pławski podjął decyzję o zygzakowaniu, poinformowaniu dowództwa o odnalezieniu okrętu, oraz o odpowiedzeniu ogniem. Nie mogło to zaszkodzić niemieckiemu kolosowi. Salwa polskiej jednostki ważyła 132 kg, a pancernika 8000 kg. "Bismarck" rozpoczął intensywny ostrzał niszczyciela polskiego, co pozwolił pościgowi na zajęcie pozycji dobrych do ostrzału. ORP "Piorun" wycofał się z powodu małej ilości paliwa, ale wtedy to ogień rozpoczęły krążowniki "Norfolk" i "Suffolk" oraz pancerniki "King George" i "Rodney". Ich salwy unieruchomiły niemiecki okręt. Wtedy rozpoczęto atak torpedowy, również z powietrza. W kadłub pancernika trafiło kilkanaście torped. Ostateczny cios zadały dwie z nich, wystrzelone z krążownika "Dorsetshire". O godz. 10.37 "Bismarck" poszedł na dno. Uratowało się tylko 115 osób, 1977 utonęło, w tym również wiceadmirał Lutjens.
Jeśli chcesz zapoznać się z danymi technicznymi "Bismarck'a" lub innych okrętów służących w okresie drugiej wojny światowej wejdź tutaj

